Roślinne wyzwanie - moje wrażenia

Nie wiem czy wiecie, ale ostatni tydzień upłynął mi pod znakiem weganizmu. Wszystko to za sprawą Owsianej, która rzuciła mi roślinne wyzwanie. Nie pozostało mi nic innego, jak się go podjąć. Generalnie smakuje mi kuchnia roślinna i uważam, że ma wiele do zaoferowania, jednak nigdy nie jadłam całego dnia w ten sposób, więc rzeczywiście było to wyzwanie. Moje wegańskie posiłki zwykle ograniczały się do 1 - 2 w ciągu dnia, kilka razy
w tygodniu. Dodatkowo dzięki temu miałam możliwość wcielić się w rolę podopiecznego i zobaczyć jak to jest trzymać się czyjegoś jadłospisu, bo pomimo, że jestem dietetykiem, to nigdy nie trzymałam się żadnej rozpiski żywieniowej. Bazowałam jedynie na aplikacjach liczących kalorie. Tak wiec pobrałam jadłospis, zrobiłam zakupy i czekałam na nadchodzący tydzień.
w tygodniu. Dodatkowo dzięki temu miałam możliwość wcielić się w rolę podopiecznego i zobaczyć jak to jest trzymać się czyjegoś jadłospisu, bo pomimo, że jestem dietetykiem, to nigdy nie trzymałam się żadnej rozpiski żywieniowej. Bazowałam jedynie na aplikacjach liczących kalorie. Tak wiec pobrałam jadłospis, zrobiłam zakupy i czekałam na nadchodzący tydzień.
Nie będę tu oczywiście opisywać wszystkich posiłków, zwrócę głównie uwagę na te, których nigdy nie jadłam i takie które będę robić ponownie. Tak naprawdę to nie przypadła mi do gustu tylko jedna rzecz. Dla mnie w twarożku z tofu za bardzo wyczuwalny był jego smak, ale mogła to być wina jakości produktu, a nie samego przepisu. Zacznijmy więc od śniadań.
Śniadania
Wyzwanie rozpoczęłam od złotej owsianki z kurkumą, widząc to połączenie byłam sceptycznie nastawiona, ponieważ jestem przyzwyczajona do wersji z owocami. Jednak pierwszy kęs rozwiał moje obawy - okazała się bardzo dobra. Na pewno powróci do mnie w okresie jesienno-zimowym.
Kolejnym śniadaniowym odkryciem został budyń sojowy, który jest banalnie prosty w przygotowaniu, a w połączeniu z malinowym sosem - smakuje wyśmienicie. Również jako miłośniczce chałwy bardzo przypadła mi do gustu chałwowa owsianka. Zastanawiam się jak to możliwe, że wcześniej jej nie robiłam?! Ostatnią nową pozycją, którą dodam do swojego jadłospisu jest bananowy budyń jaglany, oprócz pysznego smaku ma bardzo dużą objętość co sprawia, że można się nim bardzo najeść. Polecam osobom na redukcji :)
Przekąski
Wygrały zdecydowanie... ciasteczka z ciecierzycy! Są banalnie proste w przygotowaniu, a jeśli chodzi o smak - poezja, chrupiący brzeg i wilgotny środek, czyli to co w ciastkach lubię najbardziej. Czuję, że w przyszłym tygodniu też będę się nimi zajadać. Zaskoczeniem były dla mnie także czekoladowo-orzechowe kulki. W smaku bardzo dobre i dodatkowo nie byłam po nich głodna przez dobre kilka godzin.
Wytrawne
Kto by pomyślał, że ciecierzyca w pomidorach może być taka pyszna, wystarczy tylko dobrze przyprawić i w 20 minut cieszymy się fajnym daniem, które bardzo polecam. Na równi jeśli chodzi
o walory smakowe, moim zdaniem plasują się wegańskie szaszłyki oraz makaron z soczewicą i warzywami. Szczególnie zaskoczyły mnie szaszłyki do których byłam bardzo sceptycznie nastawiona, a okazały się strzałem w dziesiątkę! Wszystko za sprawą genialnej marynaty. Na pewno zaproponuje je przy najbliższej okazji podczas grilowania wśród znajomych.
o walory smakowe, moim zdaniem plasują się wegańskie szaszłyki oraz makaron z soczewicą i warzywami. Szczególnie zaskoczyły mnie szaszłyki do których byłam bardzo sceptycznie nastawiona, a okazały się strzałem w dziesiątkę! Wszystko za sprawą genialnej marynaty. Na pewno zaproponuje je przy najbliższej okazji podczas grilowania wśród znajomych.
Samopoczucie
Obawiałam się, że będzie mi bardzo brakować mięsa. W praktyce wyszło, że najbardziej doskwierał mi brak jajek oraz serów. Już nie mogę się doczekać aż jutro na śniadanie zjem jajka!
Trochę też odczuwałam zawartość dużej ilości błonnika i strączków w diecie, przez co mój brzuch był trochę wzdęty, ale nie było najgorzej. Szczerze mówiąc myślałam, że pod tym względem ten tydzień będzie dla mnie bardziej uciążliwy. Co najważniejsze, nie byłam głodna, niczego mi nie brakowało... no oprócz jajek i sera :D
Co wyciągnęłam z tego wyzwania?
Bardzo się cieszę, że wzięłam udział w tym wyzwaniu. Poznałam nowe przepisy, wypróbowałam kuchnie roślinną w pełnym wymiarze, zobaczyłam jak to jest trzymać się czyjejś diety i po prostu spróbowałam czego nowego. Uważam, że była to cenna lekcja dla mnie, jako dietetyka. Wypróbowanie roślinnej diety na sobie, a nie tylko w teorii, na pewno mi pomoże, ponieważ aby ułożyć jadłospis pełen smacznych posiłków to najpierw trzeba je przetestować na sobie, zamiast dodawać na oślep produkty licząc, że wyjdzie z tego coś dobrego. Jeśli chodzi o stosowanie czyjegoś jadłospisu to na pewno plusem jest fakt, że nie musiałam myśleć o tym co będę jadła, tylko z zaciekawieniem patrzyłam w rozpiskę co czeka mnie następnego dnia.
Czuję, że po tym wyzwaniu w mojej diecie pojawi się więcej roślinnych potraw. Postaram się ograniczyć mięso w mojej diecie na rzecz roślinnych produktów, nie tylko ze względów zdrowotnych ale też żeby próbować i testować nowe przepisy. Jednak odrzucenia jajek i serów sobie nie wyobrażam. Polecam każdemu spróbować wegańskiej kuchni, szczególnie osobom, które uważają, że jest ona niesmaczna a nigdy jej nie jadły.




Komentarze
Prześlij komentarz